Najprostszy trening świata – moje efekty

Pewnie nie będę nikim wyjątkowym jeśli powiem, że bardzo dużo czasu spędziłem na przygotowywaniu swojego idealnego treningu, który nareszcie zapewniłby mi wymarzoną sylwetkę. Nie oszukujmy się, jest to błąd wszystkich z nas – uwielbiamy planować, całymi dniami czy wręcz tygodniami opracowywać dokładne plany treningowe, a kiedy przychodzi moment na ich zrealizowanie… pojawiają się schody i szybko rezygnujemy. Powodów, dla których odpuszczamy sobie cały wysiłek jest mnóstwo. Wielu ludzi wymienia to zwykle brak szybko widocznych efektów, ale ja mam na ten temat inną teorię. Bardzo często nie realizujemy naszych planów dlatego, że są one zbyt skomplikowane. W głowie przygotowujemy sobie misterne, opracowane w najdrobniejszych szczegółach – i to właśnie prowadzi do naszej porażki. Kiedy przygotowujemy plan z ogromną ilością elementów, wystarczy, aby tylko jeden z nich został niedopilnowany lub zwyczajnie się nie sprawdził – wówczas rezygnujemy z dalszych starań. Ja postanowiłem uniknąć tego problemu i przygotowałem dla siebie plan tak prosty, jak to tylko możliwe.

Jak wyglądał mój trening

2W przygotowywaniu swojego treningu postawiłem na najprostsze z możliwych, w jak najmniejszej liczbie. Kiedy mowa jest o podstawowych ćwiczeniach na ręce, od razu do głowy przychodzą pompki. Muszę przyznać, że nigdy nie doceniałem tego ćwiczenia, co było moim ogromnym błędem. Pompki przy regularnym ćwiczeniu w odpowiednich ilościach mogą dawać rewelacyjne efekty. Z początku założyłem sobie, że ćwiczenia będę wykonywał przy jak najmniejszej ilości sprzętu – skupiłem się raczej na tym, aby wykorzystywać do tego własne ciało. Dlatego oprócz pompek dołożyłem też inne, chyba jedno z najbardziej wszechstronnych ćwiczeń – podciąganie się na drążku. Wymaga to minimalnego wyposażenia, a jednocześnie angażuje mnóstwo różnych partii mięśni, w zależności od tego, w jaki sposób się je wykonuje.
Nie zdecydowałem się na żadne bardziej zaawansowane ćwiczenia na nogi. Zastosowałem jedynie te, jakie wyniosłem jeszcze ze szkolnego wychowania fizycznego, czyli zwykłe przysiady i tak zwane nożyce. Ćwiczenie bardzo proste, a jednocześnie w swojej prostocie genialne. Kładziemy się na jednym boku z wyprostowanymi nogami, podpierając się na łokciu. Następnie unosimy nogę w góry, robiąc właśnie „nożyce” – po kilku powtórzeniach robimy to samo z drugą nogą. Ćwiczenie rewelacyjnie wpływa zwłaszcza na uda i pośladki.
W dobie mody na bardziej zaawansowane ćwiczenia i skomplikowane plany treningowe może się wydawać, że taki skromny wybór nie przyniesie żadnych efektów. A jednak przekonałem się, że jest to świetny sposób na budowanie sylwetki. Oczywiście, trening połączyłem z dobrą dietą. Poniedziałek, środę i piątek wyznaczyłem sobie na pompki i podciąganie, wtorek i czwartek – na ćwiczenia na nogi. Efekty były lepsze, niż się spodziewałem.

Efekty mojego treningu22

Nie twierdzę oczywiście, że taki podstawowy trening przyniesie równie dobre efekty jak regularne ćwiczenie na profesjonalnej siłowni. Jeżeli chcesz się dowiedzieć więcej na temat treningu zapraszamy do przeczytania 10-20-30.pl artykułów.  Zdecydowałem się na to jednak w ramach małego eksperymentu, aby sprawdzić, jak dużo można osiągnąć wykonując takie najprostsze ćwiczenia. Okazuje się, że bardzo dużo – po sześciu miesiącach takiego treningu mogę powiedzieć, że moja sylwetka znacznie się zmieniła. Pompki świetnie budują mięśnie klatki piersiowej, ale za zdecydowanie bardziej wszechstronne ćwiczenie uważam podciąganie na drążku. Doskonale można zbudować dzięki temu nie tylko ręce, ale także mięśnie pleców.
Podsumowując, przekonałem się, że do naprawdę skutecznego planu treningowego nie potrzebujemy ani skomplikowanych ćwiczeń, ani zaawansowanego sprzętu. Myślę, że udowodniłem sobie jedno: w rzeczywiście skutecznym ćwiczeniu chodzi przede wszystkim o systematyczność.